all about bridges
ammanati's Profile Page
piątek, 12 października 2007
Nowy SEZON

Jakie to modne słowo - 'sezon' :P

Jak widać mikołajek niezbyt się przykładał do pisania w czasie wakacji. Ale jest spowrotem - w nowym sezonie. Jak chodziła za nim myśl żeby blog był fachowy, taki konkretny mostowy, tak w koncu sie udało. Zdobyłem sie na to i powstał fachowy blog o mostach. Podstawowe informacje znajdziecie już pod nowym adresem gdzie wszystkich dotychczasowych bywalców zapraszam. Tamten bedzie prowadzony z Waszym udziałem. Bedziemy go pisali prawie razem :)

 

  ZAPRASZAM NA    m-bridge.blogspot.com

19:02, ammanati , ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 czerwca 2007
niedziela po 'Tanim graniu'

po 'Tanim graniu' trzeba było zabrać sie do jakichkolwiek obowiązków, udało się jednak dopiero przy akompaniamencie kawy i tego smakowitego piernika ;)

 

i.. dopiero wtedy Mikołajek zaczął rysowanie. O..tu przekrój dachu na ten przykład ;)

14:35, ammanati , ja
Link Komentarze (2) »
piątek, 08 czerwca 2007
Ennio live in Cracow

To był niezapomniany wieczór.

Trzeba Mistrzowi oddać, stworzył nie widowisko, ale wspaniały koncert przy pomocy 'swojej' orkiestry,
a także chóru.  To jak wprowadził widzów w nastrój, najpierw utworem do słów Jana Pawła II, a poźniej
kompozycjami bardziej znanymi, takimi jak m.in. z "Misji".
Kilka dni wcześniej występujący Rubik może mu buty czyścić. Trzeba umieć odróźnić porządnego artyste
od grajka. Ale przy Morricone nie powinienem nawet wspominac o kimś będącym tak bardzo niżej od niego jak Rubik.

Posłuchajmy. Ten utwór spowodował u mnie ciarki od pięt aż do uszu. Wstyd mi było że wszyscy to widzą.

 
Parę (dosłownie ;) ) fotek, które po namowach zrobiłem. Tak tylko. Jakośc beznadziejna bo *.jpg się nie zmieściły przez ograniczenia (150kb).





A po koncercie muzykalnie zachaczyliśmy z kolegą J. jeszcze do Harrisa. "Pech" chciał, że akurat był koncert Krawczuka m.in. Dawno nie było milszego wieczoru.

19:31, ammanati , ja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 maja 2007
fiat

wracałem dzisiaj z 'jedno-nocnej' zmiany noclegu. Niestety późna pora i jeszcze parę uzupełniających ją czynników spowodowały, że po urodzinowym wypadzie z J. na Kazimierz noc też mnie tam czekała. Przebudziłem się wcześnie, kusząca butelka wody mineralnej nie dawała spokoju i to chyba ona w podświadomości nie pozwalała dłużej spać. W pełnej okazałości otworzyłem kuchenny balkon 2 piętra kamienicy przy moście Piłsudzkiego i głęboko nabrałem powietrza. Ta atmosfera porannego (5:30) chłodu cieszyła mnie jak zawsze. (Jak zawsze kiedy nie chce mi się spać ;) ). Do domu, zdecydowałem, wracam spacerem też przez Kazimierz. Wszystkie lokale otwarte od 8 lub 10 i zdarzyłem pooglądać go zanim na dobre się obudził. Na końcu Miodowej kolejny miły akcent. Wspomnienie dzieciństwa, wielu podróży i tej niezapomnianej do Włoch - jego ostatniej. Spojrzenia zaskoczonych i zajętych podziwianiem go 'tubylców' - bezcenne. Za niego można było zapłacić pewnie Master Card, ale nie przypominam sobie żeby nasz rocznik 1978 przy zakupie potrzebował karty magnetycznej. Ten - w znakomitym stanie, karoseria całkiem świeża. Sam chciałbym móc stawiać sobie takiego pod blokiem. Kupno może nawet wymagać Master Card. Fiat 125p.

 

 

21:57, ammanati , ja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 maja 2007
'how did they build that?'

Pracowałem nad tym dobre 30 godzin, no oczywiście nie bez przerwy, ale nie pozwoliłem sobie na chwile wytchnienia i oto dzieło skończone.

To model mostu kratownicowego, zbudowany jest z tektury grubości ok. 0.5 mm i obliczony na przeniesienie obciążenia 5kg, ale dokładnie wykonany może przenieść nawet do 10kg. Biorąc pod uwagę pewne niedoskonałości, słabsze połączenia belek itp. uważam, że mój aż 10 nie przeniesie, ale z 5 da sobie radę.

Krótki opis:

Oryginalny most mieści się niedaleko Hauptville, New York, na drodze Grant Road, która przekracza jezioro Union Creek właśnie tym pięknym XIX-wiecznym mostem kratownicowym. W rzeczywistości ma przęsło o rozpiętości 24 m(model w skali 1:40 ma 60cm) i dwa pasy jezdni(model przez to ma szerokość 9cm i wysokość także 9cm). Poniżej parę fotek.



 







wtorek, 24 kwietnia 2007
whole day
kiedy facet wraca po całym dniu do domu:



a)chce zjeść

b)oglądnąć mecz

c)posłuchać muzyki

d)położyć się w fotelu

e)nie myśleć o projekcie na następny tydzień

f)wykąpałby sie z 'współczynników i stanów granicznych'



więc



a)robi późną kolację i jedzą w półmrocznym pokoju

b)przecież ona tak lubi nocne transmisje z ABC albo NBC zza oceanu, szczególnie w maju i czerwcu

c)co powiesz na.. mruczącą trąbke?

d)przytul ją, bardziej to lubisz niż kocyk na fotelu

e)myślałem o Tobie cały dzień

f)ulubiona czynność podczas kąpania z 'współczynników i stanów granicznych' - myć jej włosy



to robi facet po całym dniu

 

uwielbiam, oprocz muzyki, Jennifer Connelly
00:15, ammanati , ja
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 kwietnia 2007
lights
nastawiaja mnie, nie musze nic robić. parę kliknięc, blysk ekranu, i już.. dzwięki wydobywaja się same. zamykam oczy i jestem gdzie indziej, nie ma atmosfery sobotniego wieczoru, jest moja atmosfera, mysli, spokoju, rownowagi, czekam, trwam, chlone atmosfere jaka mi zgotowali.. lights sa na zewnatrz, jedno okno swieci malutka czerwona zarowka, ja nie, wole lights na zewnatrz. i wewnatrz, wewnatrz glowy, klimat lights tak dobrze mnie dzis nastawia

00:06, ammanati , ja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 kwietnia 2007
like a man
Wrócił Mikołajek do domu – tu wszędzie spokój, harmonia. Wszystko powoli, bez pośpiechu i niepotrzebnej pogoni. I tak jak świat wokoło, tak też myśli powoli i spokojnie mają czas przepływać. Logicznie – jeśli wolniej przepływają to jest więcej czasu żeby się nad nimi zastanowić. Zastanowiłem się ostatnio co dla mnie znaczy bycie mężczyzną, a co podług ogółu może się wydawać, że jest odpowiednim dla zachowania mężczyzny.
Przez lata uczono mnie, że założenia powinny być na początku, ale nie specjalnie mi się to podobało. Bo skąd mam wiedzieć co zakładać skoro jeszcze nic nie mam. Założenia dopiszę więc na końcu.

Zacząłem od sprawy podstawowej. Od zawsze miałem zdanie, że sprawa podstawowa to wykształcenie. To sprawiało, że uważałem jakiegoś pana za ‘kogoś’. Wiedzieć znaczy być. Wykształcenie – solidna sprawa do wszystkiego. Bo wierze, że kształtuje ono nie tylko umysł, ale całego mężczyznę. Uczy szacunku do pracy, do wysiłku włożonego w osiągnięcie jakiegoś celu i docenienia pracy jako środka do osiągnięcia sukcesu. Wykształcenie to proces, to lata nauki i pracy, które kształtują. Nie wystarczy przemęczyć podstawówki, przeboleć liceum i zahaczyć parę semestrów studiów albo jak Bóg da ich skończyć. To kwestia podejścia do nauki, powiedzieć powinienem do zdobywania wiedzy i umiejętności. Nie wiem czy podejście wyniesione z domu czy nabyte, ale na pewno kluczowe. Kluczowe do tego żeby móc nazwać się mężczyzną.
Sprawa numer dwa. Mężczyzna powinien dbać o dom finansowo i od tego nie ma żadnych wyjątków. To jego jedna z głównych ról w rodzinie i nikogo nie powinno interesować jak mu się to uda. Jest odpowiedzialny za siebie i swoich najbliższych i powinien sprostać takiemu zadaniu. Sprawa dwa łączy się bezsprzecznie z jeden, bo wierze, że solidne wykształcenie generuje odpowiedniej wielkości środki finansowe do tego żeby rodzinie niczego nie brakowało. Jestem jak widać za tradycyjną funkcją mężczyzny w związku czy w rodzinie i nie zajmuje mnie wcale to, jak dzisiaj wygląda współczesny facet i jak dzieli się obowiązkami w rodzinie. Musi umieć zapewnić im byt na pewnym poziomie.
Zasady. Mężczyzna powinien mieć pewne swoje zasady, przekonania co do postępowania – taki swój kodeks. Kształtuje go ciągle, najpierw przez kontakty z dziadkiem, później swoim tatą. Mężczyźni w rodzinie to osobna sprawa. W pewnych sprawach powinni trzymać się razem, radzić sobie, uczyć się i pomagać. Bo każdy młodszy, będzie kiedyś taki jak oni. Zasady będzie miał te same, wyniesione z domu przykazania, którymi będzie się kierował. Zdania mojego dziadka pamiętam do dziś, sytuacje kiedy je wypowiadał również. I będę się tym kierował już zawsze. Tak mnie nauczył prawdziwy mężczyzna.
Styl. Mężczyzna powinien mieć styl. Swój styl indywidualny. Nie ten nabyty na wystawie Reportera czy innego CKM’a. A styl wynika z zasad. One go kształtują. Wykształcenie tez kształtuje styl. Nie pali fajki ani nie słucha Hanckock’a pan z czerwonej Calibry podrasowanej kołpakami za wymęczony na zmywaku grosz czy raczej funt. I styl to jest coś z siebie. Całe życie dotychczasowe był kształtowany, tak jak nauka, swój styl to też proces. Wiem, że coś co podlega procesom jest trudne, wymaga poświęceń, ale jest wartościowe i oczekiwane. Warto być upartym w robieniu rzeczy wartościowych.
Prawdziwy mężczyzna jest powściągliwy, szarmancki wobec kobiet, uczciwy, nie gra nigdy na pieniądze, solidny, dba o dobre koszule i porządne buty, słucha dobrej muzyki, nie używa słów ogólnie przyjętych za obraźliwe, a nade wszystko ceni miłość..tak, miłość.

Założenia:
To moje myśli, moje zdanie i niech czują się obrażeni używający Opla Calibry, słuchający techniawki, studenci wyższej szkoły zawodowej i piłkarze ‘po siłowni na solarium’. Mężczyźni.

21:11, ammanati , ja
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 marca 2007
z zamkniętymi oczami
Oh, l’amour, tu sais… Le corps, l’amour, la mort, ces trois ne font qu’un. Car le corps, c’est la maladie et la volupte, et c’est lui qui fait la mort, qui, ils sont charnels tous deux, l’amour et la mort, et voila leur terreur et leur grande magie ! Mais la mort, tu comprends, c’est d’une part une chose mal famee, impudente qui fait rougir de honte ; et d’autre part c’est une puissance tres solennelle et tres majestueuse – beaucoup plus haute que la vie riante gagnant de la monnaie et farcissant sa panse – beaucoup plus venerable que le progres qui bavarde par les temps – parce qu’elle est l’histoire et la noblesse et la piete et l’eternel et le sacre qui nous fait tirer le chapeau et marcher sur la pointe des pieds... Or, de meme, le corps, lui aussi, et l’amour du corps, sont une affaire indecente et facheuse, et le corps rougit et palit a sa surface par frayeur et honte de lui-meme. Mais aussi il est une grande gloire adorable, image miraculeuse de la vie organique, sainte merveille de la forme et de la beaute, et l’amour pour lui, pour le corps humain, c’est de meme un interet extremement humanitaire et une puissance plus educative que toute la pedagogie du monde !... Oh, enchantante beaute organique qui ne se compose ni de teinture a l’huile ni de pierre, mais de matiere vivante et corruptible, pleine du secret febrile de la vie et de la purriture ! Regarde la symetrie merveilleuse de l’edifice humain, les epaules et les hanches et les mamelons fleurissants de part d’autre sur la pointrine, et les cotes arrangees par paires, et le nombril au milieu dans la mollesse du vntre, et le sexe obscur entre les cuisses ! Regarde les omoplates se remuer sous la peau soyeuse du dos, et l’echine qui descend vers la luxariance double et faiche des fesses, et les grandes branches des vases et des nerfs qui passent du tronc aux rameaux par les aisselles, et comme la structure des bras correspond a celle des jambes. Oh, les douces regions de la jointure interieure du coude et du jarret avec leur abondance de delicatesses organiques sous leuers coussins de chair ! Quelle fete immense de les caresser, ces endroits delicieux du corps humain ! Fete a mourir sans plainte apres ! Qui, mon Dieu, laisse-moi sentir l’oedur de la peau de la rotule, sous laquelle l’integenieuse capsule articulare secrete son huile glissante ! Laisse-moi toucher devontment de ma bouche l’Arteria femoralis qui bat au front de ta cuisse et qui se divise plus bas en deux arteres du tibia ! Laisse-moi ressentir l’exhalation de tes pores et tater ron duvet, image humaine d’eau et d’albumine, destinee pour l’anatomie du tombeau, et laisse-moi perir, mes levres aux tiennes !
20:55, ammanati , ja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 08 marca 2007
work work work

ciągnęła sie sesja i się ciągnęła, nie mogła się skończyć. No cóż, czasem bywa i tak. Zaczęło mi to przeszkadzać. Siedzi człowiek w pokoju, niby się uczy, wynik jakoś nie chce przyjść, a czasu niewiele. Trzeba coś zmienić - przyszła myśl. Nie to jest najważniejsze. Uda się to dobrze. Nie to nie. Trzeba będzie ją przedłużyć. Ale nie mogę tylko tym żyć. Potrzebowałem na taką zmianę co prawda trzech semestrów, ale lepiej w ogóle niż wcale. I zmieniłem sobie tydzień. Właściwie to zmieniłem troche swoje nastawienie.

Trzeba dalej się kształcić. Dobrze. Przygotowuję się więc do zdawania nastepnego poziomu języka. Pierwsze zajęcia są. 4 godziny w tygodniu zmuszają myśleć inaczej, nie po naszemu i o czymś innym niż zadania z mechaniki, wytrzymałości albo technologii betonu. Przyjemnie.

Jeździć też muszę umieć. Bo jak na budowę latem dojade. Przeciez pan kierownik mnie nie przywiezie. Dobrze. Więc się uczę.

Siedzieć w pokoju i przeglądać oferty praktyk - nie. Trzeba się kształcić. Bardzo miła pani z biura karier - naprawde nie znałem jej wcześniej, jakie one towarzyskie;) - na konsultacjach poprawia mi dokumenty i uczy jak nawiązywać kontakty (nie.., te biznesowe rzecz jasna) i jak zmienić cv na angielskie. Ile to ja już się nauczyłem przez dwa tygodnie nowego semestru.

W końcu najważniejsze. Przecież nie mogę ciągle tylko brać. Więc spożytkuję w końcu to moje dobre serce i pomogę komuś. A jak? Oczywiście wiedzą. Ale nie tylko. Po prostu towarzystwem, rozmową, wysłuchaniem i poparciem. Dzieci z rodzin z problemami, rodzin niepełnych, rodzin gdzie nikt tak naprawde nigdy się nie uczył i nie dążył do zdobycia wykształcenia mają niewyobrażalnie ograniczoną przyszłość. Nie chodzi tu nawet o to, że mają słabe oceny. One w siebie nie wierzą, szkoła to nie dla nich pomoc, ale przeszkoda. Koledzy wyśmiewają, że się jest najgorszym, ostatnim, nielubianym. I ja z takim młodym człowiekiem będe miał zajęcia właśnie. Oficjalnie nazywa sie to korepetycje z matematyki, ale jak mówiłem. Będe sie starał w nim obudzić ciekawość, ambicję i wartość wiedzy. Wydobyć z niego potencjał, pomóc mu przełamać się i sprawić żeby reagował - zadawał pytania, szukał i zastanawiał się. Chcę zostawić w nim coś więcej niż 2 na świadectwie w czerwcu i promocja do nastepnej klasy. Chcę żeby przypominając sobie to co robiliśmy i jak wyglądały nasze zajęcia, zrozumiał, że też ma szanse być inżynierem, informatykiem, księgowym, finansistą czy ekonomistą. Żeby nie czuł się gorszy. Dlatego razem z wspaniałymi ludźmi, pragnącymi dać innym czyste dobro, jako wartość samą w sobie, nie 5 zł biednemu, ale wartość, cięzką pracą, wspólnymi siłami do czegoś dojść, ludźmi z Stowarzyszenia Wiosna, zaczynam spotykać się co tydzień z wspomnianym czwartoklasistą. Świetne jest, że w dzisiejszym świecie są ludzie, którzy wierzą w ideały, i wierzą, że one ciągle istnieją, sami dając przykład, że świat nie jest do końca taki zły. Takim sposobem na naukę zostaje zdecydowanie mniej miejsca. Nie będe mam nadzieję jej zaniedbywał, ale czy martwić sie tym kiedy jej kosztem można zrobić tyle dobrego. Dam sobie radę bo przecież świat nie jest taki zły.

20:25, ammanati , ja
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5